„Pasja do sportu”

Avatar Katarzyna M. Gorzkowska 1 206x300 - „Pasja do sportu”

TJ Pływanie, czyli Tomasz Jabłoński – obecnie najbardziej rozchwytywany instruktor pływania na Gocławiu. W ciągu zaledwie roku Tomkowi udało się otworzyć i rozkręcić na terenie Pragi Południe całkiem dobrze działającą szkołę nauki i doskonalenia pływania.

Czy wystarczy wyłącznie chcieć?

 

Katarzyna Gorzkowska: Dlaczego akurat pływanie?

Tomasz Jabłoński: Z pływaniem w zasadzie związany jestem od dzieciństwa. Dotychczas zawsze była to forma rekreacji i zabawy.

KG: Nie każdy ma okazję łączyć przyjemne z pożytecznym. Jak wyglądały początki?

TJ: Firmę otworzyłem rok temu. Zaczynałem wtedy z grupą 30-40 dzieci. W tej chwili mam ponad 250 podopiecznych i świetną kadrę. Współpracuję z dziewięcioma trenerami. Uważam, że firma nadal jest mała, rodzinna. Obecny etap udało się osiągnąć dzięki temu, że powoli zebrałem fajną ekipę ludzi, którzy lubią sport. Dla nas sport jest pasją.

KG: Tomku, jesteś ojcem trójki dzieci. Czy swoje dzieciaki również zabierasz na basen?

TJ: Tak. Starszą córkę na basen zabierałem gdy skończyła pół roku. Ale w zasadzie wtedy były to zabawy w pływanie. Basen daje dobre efekty ogólnego rozwoju. Generalnie dzieciaki mogą pływać już od trzeciego miesiąca życia, o ile nie ma przeciwwskazań medycznych. Moja córka ma cukrzycę typu pierwszego, ale nawet w tym przypadku basen jest wskazany. Wiąże się to oczywiście z przygotowaniami, w tym mierzeniem cukru. Z kolei nawet przy dzieciach bez cukrzycy trzeba pamiętać żeby mieć banana lub inny smakołyk, bo dzieciaki wychodzą z wody na ogół głodne.

KG: Czyli mogę stwierdzić, że nauka pływania to Twoja specjalizacja?

TJ: Póki co nauka pływania to najważniejsza cześć mojej działalności, ale mam też inne pasje. Generalnie zawsze byłem związany z wodą i pewnego dnia pomyślałem, żeby zrobić kurs ratownika wodnego. Później dzięki temu mogłem podjąć pracę jako ratownik wodny. Następnie zrobiłem kurs instruktora pływania. Mam też ukończony kurs pierwszej pomocy.

KG: Jak to było  z tym ratownictwem?

TJ: Zrobiłem ten kurs jakiś czas temu. Podobnie jak kurs pierwszej pomocy przedmedycznej. Zrobiłem to z myślą o sobie. Sam siebie wyszkoliłem, żeby móc w razie potrzeby pomagać własnym dzieciom. Ostatnio postanowiłem podzielić się wiedzą i zorganizowaliśmy kursy dla dzieciaków ze szkół podstawowych.

KG: Czym jeszcze się zajmujesz?

TJ: Organizujemy też spacery nordic walking dla seniorów w Łazienkach, aqua-areobic, gimnastykę dla seniorów. Działamy na całej Pradze Południe. Nauka pływania zazwyczaj odbywa się na basenie Szuwarek. Dodatkowo raz w tygodniu prowadzimy treningi runmagedon.

KG: Runmagedon kojarzy mi się z ludźmi taplającymi się w błocie.

TJ: Treningi organizujemy raz w tygodniu. Przychodzą całe rodziny z dziećmi od ósmego roku życia.

Rumnagedon jest jednym z biegów OCRowych (przeszkodowych). Chodzi o to, ze biegniemy określony dystans, np. 6, 20 km, pokonując przeszkody. Przeszkody są różne, np. błoto, dziury w ziemi. Są też bardziej skomplikowane przeszkody, np. lodowa – ogromny dół z lodem i wodą. Lodowa jest moją ulubioną (śmiech). Można się przyzwyczaić. Warto się odpowiednio przygotować, aby nie mieć kontuzji, dlatego prowadzimy treningi w czwartki.

KG: Na czym polegają takie treningi?

TJ: Od biegania przez gimnastykę, pompki, przysiady. Są też ćwiczenia na zasadzie padnij – powstań.

KG: To prawie jak w wojsku.

TJ: Tak, ale spokojniej. Bez strzelania (śmiech).

„Pasja do sportu” 1 300x300 - „Pasja do sportu”

KG: Co dają takie treningi?

TJ: Przychodzą do mnie osoby w różnym stanie kondycji. Zaczynają zupełnie od zera. Przykładowo od pływania. Zdarza się, że początkowo nie są w stanie przebiec 200 m czy przepłynąć jednego basenu. Z treningu na trening i z miesiąca na miesiąc kondycja się poprawia. Zwiększa się też pewność siebie.

Są osoby, które nie były w stanie zrobić pompek, a teraz przebiegają całe trasy z przeszkodami i chcą więcej.

Sport na poziomie amatorskim jest zdrowy. Zmienia życie i wspomaga organizację czasu. Dochodzą kolejne treningi i trzeba przeorganizować swój dzień. Więcej czasu można poświęcić dzieciom, rodzinie, przyjaciołom i ważniejszym sprawom. Treningi runmagedonu również integrują moich podopiecznych. Uczestniczą w nich osoby, które uczymy pływać.

KG: A co Tobie to daje?

TJ: Mam z tego ogromną satysfakcję. Mam też sporo nowych wyzwań. Zawsze lubiłem sport, ale dopiero teraz, gdy musze się skupić na innych i prowadzić podopiecznych, odczuwam osobistą przyjemność. Szykuję ludzi na zawody. Niektórzy z moich podopiecznych są triatlonistami. Muszę się dwa razy bardziej przygotowywać, niż gdybym sam siebie trenował. Oni polegają na mnie. Więcej czasu spędzam też na nauce prowadzenia treningów.

KG: Metodologii?

TJ: Tak, właśnie. Jak sam trenowałem to sprawiało mi to przyjemność, ale chciałem się podzielić wiedzą z innymi. Najfajniejsze jest zarażanie sportem innych. Sport zawodowy jest wymagający i kontuzjogenny.  Moim celem jest, aby moi podopieczni sport traktowali jak dobrą zabawę. Przy czym nie chodzi tylko o tych małych, ale też i dużych. Na zajęciach z pływania sporą grupę stanowią osoby pracujące.

KG: Wspominałeś, ze prowadzisz również zajęcia dla seniorów.

TJ: Od dwóch lat prowadzę dla seniorów nordic walking po Łazienkach. Seniorzy potrzebują więcej ruchu, ale ciężko ich zaktywizować. Mam na myśli emerytów, czyli osoby zawodowo nieaktywne.

Nordic walking jest przy tym pożyteczny, gdyż w porównaniu do zwykłego spaceru odciąża stawy.

„Pasja do sportu” 2 300x200 - „Pasja do sportu”

KG: Twoim zdaniem na Pradze Południe mamy możliwości do treningu?

TJ: Są. Jeżeli się chce, to miejsce się znajdzie. Na przykład są drążki. Żeby ćwiczyć nie potrzeba wiele.

Przy czym drążki są lepiej wykorzystywane i spełniają oczekiwania mieszkańców bardziej niż siłownie plenerowe. Praktycznie od urodzenia mieszkam na Gocławiu. Ponieważ jestem związany z basenem,  dostrzegam, że na Pradze Południe brakuje przynajmniej jednego basenu. Generalnie na pływalniach jest duże obłożenie, na poziomie ok 70-80%. Mamy też dużą przestrzeń po dawnym torze kolarskim, która nie jest wykorzystywana i mogłaby zostać przeznaczona na zajęcia sportowe.

Potrzeby są ogromne, bo mieszkańcy chcą ćwiczyć, co jest teraz modne. Przy czym nie można pomijać tego, że w Warszawie z jednej strony jest największy odsetek osób uprawiających sport, a z drugiej – dużo ludzi otyłych.

W latach 90-tych wśród dzieci były popularne trzepak, bieganie, podwórko. Ćwiczenia mieliśmy na codzień dzięki zabawom z rówieśnikami. W tej chwili dzieciaki siedzą godzinami przed komputerami. Rodzice jednak coraz częściej mądrzej podchodzą do sprawy  i zamieniają smartfony na aktywność.

„Pasja do sportu” 3 300x225 - „Pasja do sportu”

Wywiad ukazał się w 23 numerze miesięcznika „Południk Praski”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *